Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desery. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 marca 2017

SFINCIE DI SAN GIUSEPPE - RACUCHY ŚWIĘTEGO JÓZEFA

Sfincie di San Giuseppe to  ciastka  wywodzące się z Palermo. Przygotowuje się je na dzień 19 marca czyli na Świętego Józefa, który we Włoszech obchodzony jest jako dzień ojca.
Nazwa sfincie lub sfinci pochodzi z łaciny i z arabskiego i znaczy "gąbka". Sfince bowiem to bardzo miękkie i pulchne ciastka wypełnione kremem ze słodkiej ricotty. W Polsce tego rodzaju ciasto (smażone ciasto ptysiowe) używane jest do wyrobu pączków wiedeńskich, nazywanych inaczej gniazdkami.
Sfincie podawane są na dwa sposoby. Mogą być z kremem z ricotty zarówno w środku jak i na wierzchu, jak również  z kremem rozsmarowanym obficie jedynie na wierzchu. Obie wersje są prawidłowe, a wybór zależy od indywidualnych upodobań. Zapraszam.


 




SKŁADNIKI:

Sfincie:
250 G MĄKI  ORKISZOWEJ BIAŁEJ ( TYP 630 ) LUB ZWYKŁEJ PSZENNEJ
250 G WODY
5 JAJEK
50 G MASŁA
1 ŁYŻECZKA CUKRU
1 ŁYŻECZKA SOLI
1 ŁYŻKA SPIRYTUSU (opcjonalnie)
SZCZYPTA SODY OCZYSZCZONEJ
1 LTR OLEJU DO SMAŻENIA (ja użyłam arachidowy)

Nadzienie:
700 G SERKA RICOTTA
120 G MIAŁKIEGO CUKRU
4 - 5 ŁYŻEK KROPELEK CZEKOLADOWYCH

Do dekoracji:
SKÓRKA POMARAŃCZOWA Z SYROPU
WIŚNIE KANDYZOWANE
CUKIER PUDER DO POSYPANIA

PRZYGOTOWANIE:

Ricottę przekładamy na sitko zawieszone nad naczyniem. Odstawiamy na bok aby odciekła serwatka.
Mąkę przesiewamy przez sitko. Do średniego rondla wlewamy wodę, dodajemy masło, sól i cukier. Doprowadzamy do wrzenia na średnim ogniu. Dodajemy całą mąkę i  mieszamy dokładnie aż zacznie odlepiać się od ścianek rondla. Zdejmujemy garnek z ognia i kontynuujemy mieszanie dopóki nie przestygnie. Możecie zrobić to w mikserze planetarnym lub ręcznie. Kiedy masa się ochłodzi dodajemy spirytus oraz po kolei jajka. Pamiętajmy aby dodawać kolejne jajko dopiero  wtedy gdy poprzednie jest kompletnie wymieszane. Na końcu dodajemy szczyptę sody oczyszczonej i dokładnie mieszamy.


Przygotowujemy półmisek wykładając go ręcznikiem papierowym, który wchłonie nadmiar tłuszczu ze smażenia.
W głębszym rondlu rozgrzewamy olej i kiedy osiągnie temperaturę 170  stopni C zaczynamy smażyć nasze sfincie.  Oczywiście bez termometru też można sprawdzić czy olej ma odpowiednią temperaturę. Wystarczy, po kilku minutach  podgrzewania tłuszczu, wrzucić na próbę kawałeczek ciasta. Ciasto powinno szybko wypłynąć na powierzchnię a wokół niego pojawią się bąbelki tłuszczu.
Na rozgrzany olej wrzucamy łyżką ciasto, po 2 - 3 sztuki naraz, pamiętając, że znacznie zwiększą swoją objętość. W czasie smażenia przewracamy je kilkakrotnie (często zdarza się, że same się przewracają w miarę smażenia). Pamiętajmy aby w czasie smażenia ogień nie był zbyt mocny . Po ok. 10 minutach, kiedy dość znacznie zwiększą swoją objętość i nabiorą ładnej złotej barwy, wyjmujemy je z tłuszczu i odkładamy na przygotowany wcześniej półmisek.


W trakcie kiedy smażą się kolejne sfincie, możemy zająć się przygotowaniem kremu z ricotty.
Odsączoną ricottę mieszamy z cukrem i odstawiamy na ok. 1 godzinę do lodówki. Po tym czasie dwukrotnie przecieramy ją przez gęste sitko. Dodajemy kropelki czekoladowe i dokładnie mieszamy. 
Przekładamy krem do szprycy lub rękawa cukierniczego. Końcówka musi mieć otwór odpowiedniej wielkości, tak aby przeszły kropelki czekoladowe.
Wbijamy delikatnie końcówkę worka lub szprycy w sfincie i wypełniamy niewielką ilością kremu. Następnie wyciągamy szprycę z ciastka i smarujemy je kremem z ricotty również na wierzchu. 
Jeżeli nie macie szprycy lub rękawa cukierniczego to możecie po prostu lekko przekroić wasze sfincie, nadziać łyżeczką, zamknąć i posmarować kremem po wierzchu.
Możecie również wybrać wersję nieco lżejszą, czyli z kremem z ricotty jedynie na wierzchu.
Tak przygotowane  ciastka dekorujemy kawałkami wiśni kandyzowanej oraz skórką odsączoną z syropu. Przed podaniem oprószamy sfincie cukrem pudrem.








piątek, 17 lutego 2017

PAN D'ARANCIA - CIASTO POMARAŃCZOWE

Zapraszam was na bardzo szybkie i łatwe ciasto pomarańczowe. Ma bardzo intensywny smak, który zawdzięcza w całości zmiksowanej pomarańczy. Z wyglądu przypomina bochenek chleba. Najlepiej będzie jeżeli zdobędziecie pomarańcze z upraw ekologicznych i nie woskowane . W czasie mojego ostatniego pobytu w Polsce z przyjemnością stwierdziłam, że można je kupić w kilku miejscach - w sieciowych supermarketach. Jeżeli takich nie dostaniecie, to można spróbować pozbyć się pestycydów z warzyw i owoców  ( przynajmniej ze skórki) w inny sposób. Warto podobno pomoczyć nasze warzywa i owoce ok 5 - 10 minut w wodzie z octem a następnie  5 - 10 minut w wodzie z sodą oczyszczoną . Następnie należy  umyć je dokładnie jak zazwyczaj robimy to przed ich spożyciem.  Czy to działa? Nie wiem, ale  robię to mając nadzieję, że skutkuje.





SKŁADNIKI:
3 ŚREDNIE JAJKA
1 WIĘKSZA POMARAŃCZA 
LUB 
2 MAŁE  POMARAŃCZE
300 G MĄKI ORKISZOWEJ JASNEJ (TYP 630)
220 - 250 G CUKRU TRZCINOWEGO
160 ML OLIWY Z OLIWEK LUB OLEJU SŁONECZNIKOWEGO
15 G PROSZKU DO PIECZENIA ( 1 mała saszetka )

PRZYGOTOWANIE:

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni C (bez termoobiegu).
Mąkę przesiewamy przez sitko. Pomarańczę bardzo dokładnie myjemy, odkrawamy końcówki i razem ze skórką kroimy na mniejsze kawałki. Jeżeli w środku znajdują się pestki, to usuwamy je. Wrzucamy pomarańczę do malaksera i miksujemy na papkę. Teraz dodajemy kolejno jajka, cukier oraz mąkę i miksujemy dalej, aż wszystkie składniki się połączą. Na końcu dodajemy olej oraz proszek do pieczenia i  miksujemy jeszcze przez chwilę


Formę do keksów wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej ciasto. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez ok. 30 - 45 minut. Czas pieczenia zależy od piekarnika. Cisto powinno nabrać złoto - brązowej barwy. 
Po 30 - 35 minutach możemy sprawdzić drewnianym patyczkiem czy ciasto jest gotowe. Jeżeli wbity w ciasto patyczek po wyciągnięciu będzie suchy, to nasze ciasto jest upieczone. Wyjmujemy je z piekarnika i odstawiamy do przestudzenia. Przed podaniem można ciasto lekko oprószyć  cukrem pudrem.




sobota, 28 stycznia 2017

TARTA SEROWA

Karnawał w pełni i czas na tradycyjne słodkości. Czasami jednak nie mamy ochoty na smażone w głębokim tłuszczu faworki czy pączki, ale na coś delikatniejszego, mniej słodkiego i mniej czasochłonnego. Dlatego zapraszam was na lekką tartę serową. Przygotowanie jej jest dość szybkie i przede wszystkim łatwe. 



 



 


SKŁADNIKI:
(na 2 nieduże tarty , średnica ok. 18 cm)

Na kruche ciasto:
300 G MĄKI ORKISZOWEJ TYP 630
200 G MASŁA
80 G CUKRU PUDRU
2 ŻÓŁTKA
1 ŁYŻKA ŚMIETANY
SZCZYPTA SOLI
AROMAT WANILIOWY (1 ŁYŻECZKA) LUB MAŁE OPAKOWANIE CUKRU WANILIOWEGO

Na nadzienie:
400 G KREMOWEGO SERKA LUB TWAROGU DO SERNIKÓW
2 JAJKA
120 G BIAŁEJ CZEKOLADY
6 ŁYŻEK TŁUSTEJ ŚMIETANY DO DESERÓW
SKÓRKA OTARTA Z JEDNEJ CYTRYNY
3 ŁYŻKI SKÓRKI POMARAŃCZOWEJ W SYROPIE (opcjonalnie)
200 G PŁATKÓW MIGDAŁOWYCH


PRZYGOTOWANIE:

Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy sól, cukier i aromat waniliowy, lekko mieszamy a następnie dokładamy pokrojone na kawałki masło. Wszystkie składniki wyrabiamy do czasu  aż się połączą i będą przypominały grube okruchy chleba. Teraz dodajemy żółtka oraz śmietanę i szybko wyrabiamy dość jednolite ciasto. Rozpłaszczamy iasto i zawijamy w przejrzystą folię. Wkładamy na ok. 30 minut do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy ciasto  i rozwałkowujemy na placek nieco większy niż nasza foremka do tarty.
Foremkę lekko smarujemy masłem i wysypujemy odrobiną mąki. Przekładamy do niej rozwałkowane ciasto i wylepiamy tak, aby dokładnie przylegało do całej powierzchni, łącznie z bocznymi ściankami. Wierzch tarty nakłuwamy widelcem i wstawiamy ponownie do lodówki na ok. 20 minut.
W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni C (bez termoobiegu).
Kiedy upłynie 20 minut wstawiamy ciasto do piekarnika. Pieczemy ok. 15 minut, na złoto - brązowy kolor. Jeżeli środek ciasta w czasie pieczenia nieco się uniesie to można go  nakłuć cienkim patyczkiem w kilku miejscach. Możemy również wylepioną ciastem foremkę przykryć  papierem do pieczenia i wysypać kulki ceramiczne lub fasolę czy też groch , które posłużą za obciążenie.
W czasie kiedy ciasto się piecze, przygotujemy wypełnienie.
Czekoladę łamiemy na małe kawałki, wkładamy do niewielkiego rondla. W większym rondlu doprowadzamy trochę wody do wrzenia i ustawiamy na nim rondelek z czekoladą. Wyłączamy ogień i pozwalamy aby czekolada powoli się rozpuściła. 
Serek ucieramy z jajkami i śmietaną  do czasu aż się połączą w jednolitą masę. Następnie dodajemy rozpuszczoną czekoladę oraz skórkę.
Wyjmujemy tartę z piekarnika, zdejmujemy papier do pieczenia z  obciążeniem i wlewamy masę serową. Wierzch posypujemy płatkami migdałowymi i ponownie wkładamy  tartę do piekarnika. Zmniejszamy temperaturę do 150 stopni C i pieczemy tartę przez ok. 30 minut, do czasu aż nabierze złoto - brązowego koloru.









piątek, 9 grudnia 2016

CUCCIA CON LA RICOTTA - SYCYLIJSKA KUTIA

Niedługo, 13 grudnia, dzień Świętej Łucji. Tradycyjnie nie jada się wtedy pieczywa i makaronu, natomiast królują wszędzie  arancine, czyli ryżowe kulki nadziewane różnymi farszami i smażone w głębokim tłuszczu - pisałam o tym w poście  arancine alla norma. Dzisiaj powracam do tematu i podaję wam przepis na cuccia - deser zajadany na Sycylii w dniu Świętej Łucji. Jego podstawą jest gotowana pszenica. Istnieje kilka wariantów kilka wariantów cuccii. Poniżej opisuję jeden z nich, z kremem ze słodkiej ricotty.
Na Sycylii pszenicę trzeba moczyć 3 dni a potem jeszcze długo ją gotować. Natomiast dostępna w Polsce pszenica jest już najczęściej zmiękczona i przygotowanie jej nie wymaga tyle czasu.





SKŁADNIKI:
(5 - 6 porcji)

500 G PSZENICY(jak do kutii) * 
300 G SERKA RICOTTA (najlepiej z mleka owczego)
70 G CUKRU DROBNOZIARNISTEGO (ja używam trzcinowego lekko zmielonego lub pudru)
50 G CZEKOLADY GORZKIEJ (70 % KAKAO)
1 CZUBATA ŁYŻKA SKÓRKI POMARAŃCZOWEJ W SYROPIE - drobno siekanej
1/2 ŁYŻECZKI CYNAMONU
SÓL

Do dekoracji:
KILKA WIŚNI KANDYZOWANYCH
2 ŁYŻKI SIEKANYCH PISTACJI LUB ORZECHÓW (opcjonalnie)


PRZYGOTOWANIE:

Pszenicę wsypujemy na sito, przeglądamy i usuwamy zanieczyszczenia - resztki plew czy kamyczki. Następnie dokładnie ją opłukujemy pod bieżącą wodą i namaczamy przez ok. 1 godzinę. Po tym czasie opłukujemy ją, wrzucamy do rondla, zalewamy wodą i doprowadzamy wszystko do wrzenia. Następnie odcedzamy pszenicę, wlewamy świeżą wodę, tak aby przykrywała pszenicę na ok. 3 palce. Lekko solimy i gotujemy do miękkości na niewielkim ogniu przez ok. 3 godziny, mieszając od czasu do czasu. Kiedy pszenica będzie już miękka, wyłączamy ogień i pozostawiamy do wystygnięcia. 
W czasie kiedy gotuje się pszenica przygotujemy krem z ricotty. Ricottę mieszamy z cukrem i odstawiamy na ok 1 godzinę do lodówki. Po tym czasie dwukrotnie przecieramy serek przez sitko a następnie ubijamy mikserem ( końcówka jak do ubijania piany) przez ok 2 minuty. Teraz dodajemy cynamon, skórkę oraz drobno posiekaną czekoladę i wszystko mieszamy. 
Odcedzamy pszenicę i łączymy z kremem z ricotty. Przechowujemy nasz deser w lodówce. Dekorujemy przed podaniem.

* Pszenica, w zależności od tego z jakiego źródła pochodzi, będzie wymagała dłuższego lub krótszego namaczania i gotowania, Często pszenica ze sklepu jest już wcześniej zmiękczana i wystarczy pomoczyć ją ok 30 min - 1 h. Poczytajcie informacje na opakowaniu. Jeżeli kupujecie pszenicę w młynie to warto zapytać o czas moczenia i gotowania, gdyż może być on znacznie dłuższy.








wtorek, 1 listopada 2016

BISCOTTI REGINELLE - CIASTECZKA REGINA

Na Sycylii dzień 2 listopada to nie tylko Dzień Zaduszny upamiętniający zmarłych, ale również okazja do świętowania. Wiąże się to z bardzo antyczną tradycją, w której wierzenia ludowe i przesądy mieszają się z wiarą i religią. Nie chodzi tu jedynie o uhonorowanie zmarłych, ale również o oswojenie się ze śmiercią. Dzieci uczone są, że nie należy bać się ani śmierci ani zmarłych, bo to właśnie oni w nocy z 1 na 2 listopada zapłniają kosze postawione przy łóżkach maluchów przeróżnymi darami, przede wszystkim słodkościami i suszonymi owocami. Obok marcepanowej martorany czy ciastek anyżkowych, niemal w każdym koszu znaleźć można ciasteczka Regina.
Mój mąż zawsze opowiada  mi, że to właśnie Zaduszki a nie Boże Narodzenie kojarzą mu się z prezentami, bo w jego rodzinie to właśnie w tym dniu znajdowali upominki i słodkości a ciasteczka Regina to jego ulubione. Zapraszam...






SKŁADNIKI:

500 G MĄKI (ja użyłam orkiszowej typ 630, ale tradycyjnie jest to zwykła pszenna) 
150 G MIAŁKIEGO CUKRU
50 G SMALCU
150 G NASION SEZAMU
15 G AMONIAKU SPOŻYWCZEGO 
SÓL, WODA

PRZYGOTOWANIE: 

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, smalec, amoniak, szczyptę soli. Wyrabiamy ciasto powoli dodając wodę (u mnie to było ok 200 ml). Ciasto powinno być zwarte. Dzielimy je na kilka porcji i formujemy z nich wałeczki (jak do kopytek), które następnie tniemy na ok 3 cm kawałki.


Formujemy lekko owalne ciasteczka i każde z nich porządnie obtaczamy w sezamie. Ciastko powinno być równomiernie pokryte sezamem. Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni C (bez termoobiegu). Ciasteczka układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy tak przez 10 minut  a następnie obniżamy temperaturę do 150 stopni C i pieczemy jeszcze ok. 20 minut. Jeżeli ciasteczka po tym czasie będą zbyt blade to można je jeszcze  przez parę minut zrumienić pod grillem w temperaturze 180 stopni C.