Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bezglutenowe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 marca 2017

FAVE IN UMIDO II - BÓB DUSZONY II

W powietrzu już czuć wiosnę a na tutejszych straganach powoli pojawia się bób. Najlepszy jest właśnie na początku sezonu ponieważ ziarenka są młode, nieduże, mięciutkie i bardzo delikatne w smaku, wręcz powiedziałabym, że słodkawe. Często podaje się je tutaj również na surowo, ale na razie proponuję wam kolejny przepis na bób duszony, tym razem w wersji z pomidorami. Zapraszam.



 

SKŁADNIKI:
( ok. 4 porcje )

600 G ŚWIEŻEGO BOBU (może też być mrożony)
250 G DOJRZAŁYCH POMIDORÓW 
LUB
3/4 PUSZKI POMIDORÓW KROJONYCH
1 CEBULA
4 ŁYŻKI OLIWY Z OLIWEK
MAŁY PĘCZEK NATKI
SÓL, PIEPRZ

PRZYGOTOWANIE:

Cebulę obieramy ze skórki i kroimy na ćwierć-plasterki. Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skórki, a następnie kroimy w kostkę. Natkę  drobno siekamy. 1,5 łyżki natki wrzucamy do moździerza i ucieramy z 1 łyżką oliwy. Możemy też zrobić to na desce o krojenia.
Do średniego rondla z grubym dnem wrzucamy cebulę i dodajemy pozostałą oliwę. Dusimy kilka minut pod przykryciem aż zmięknie. Dokładamy bób oraz pomidory i dusimy przez ok. 5 minut. Teraz dodajemy sól, pieprz oraz natkę, podlewamy 2 - 3 łyżkami wody i dusimy pod przykryciem na średnim ogniu ok. 20 minut, do momentu aż bób zmięknie. Od czasu do czasu mieszamy. Jeżeli  sos  za bardzo odparuje to dodajemy jeszcze parę łyżek wody. Przed podaniem skrapiamy oliwą z roztartą natką.






środa, 16 listopada 2016

INSALATA DI POLIPO - SAŁATKA Z OŚMIORNICY

To jeden ze  specjałów jakiego skosztowałam w czasie mojej pierwszej wizyty na Sycylii w odległym 2001 roku. Wówczas jeszcze mój narzeczony, obecnie mąż, zabrał mnie na spacer i lunch do uroczego Mondello, dzisiaj dzielnicy Palermo. Na początek pojechaliśmy na górę Monte Pellegrino do Sanktuarium Świętej Rosalii, patronki Palermo, a później zjeżdżając po krętej drodze mogłam podziwiać panoramę miasta, zatokę i samo Mondello nad bajecznie turkusowym morzem. Spacerując wzdłuż lungomare (promenada nadmorska) minęliśmy malowniczy budynek Charleston i nieopodal głównego placu zatrzymaliśmy się, w niewielkiej jeszcze wówczas, lecz zatłoczonej trattorii Da Calogero. W głębi sala, drewniane ławy i stoły. Na werandzie przy ulicy długa lada, a na niej rozłożone kolorowe talerze ceramiczne Nino Parucca, w koszu cytryny. Ludzie stoją i na coś czekają. Za ladą dwaj panowie i wielkie gary, w których coś się gotuje. Ciekawe co to ?  Po chwili z garów wyjmują piękne, ugotowane ośmiornice z powywijanymi mackami, szybko kroją na kawałki. Oliwa, pieprz, dużo cytryny i oczekujący ruszają z widelcami...
Poza ośmiornicą można było wtedy zjeść małże, ostrygi a w sezonie jeżowce oraz kilka rodzajów makaronu z rybami i owocami morza
Dzisiaj Trattoria znacznie się rozrosła, przez co straciła nieco swojego uroku.  Menu się powiększyło - zrobiło się bardziej turystycznie, ale ośmiornice są nadal pyszne i można je zjeść w przelocie, na stojąco, prosto z gara.
Ja  w przepisie opcjonalnie dodałam czosnek ponieważ niektórzy lubią. Moją ośmiornicę jednak przygotowuję tak jak Sycylijczycy, tak jak  Da Calogero. Wtedy można na prawdę poczuć jej smak.
Jeżeli uda wam się gdzieś kupić ośmiornicę świeżą, to należy ją najpierw porządnie stłuc na jakimś kamieniu. Robi się tak po to aby jej mięso się rozluźniło i było miękkie po ugotowaniu. Należy dosłownie obijać ją o kamień tak długo, aż na jej ciele pojawi się pianka, a macki się lekko zwiną. Dopiero wtedy mamy pewność, że będzie delikatna i miękka. Drugim sposobem jest jej zamrożenie i ja właśnie tak robię (na 3 - 4 dni), albo kupuję już mrożoną, nieglazurowaną (najczęściej jest to kilka mniejszych sztuk).
Idealna na przystawkę. Zapraszam :)





SKŁADNIKI:
(4 porcje)

1,5 KG OŚMIORNICY (mrożona)
1/2 PĘCZKA NATKI PIETRUSZKI
2 CYTRYNY
2 ZĄBKI CZOSNKU (ja nie dodaję)
0,5 SZKLANKI OLIWY Z OLIWEK EXTRA VIRGIN
SÓL I PIEPRZ

PRZYGOTOWANIE:

Jeżeli używacie ośmiornicę mrożoną to należy rozmrażać ją powoli, najlepiej pozostawiając na 24 h w lodówce. Myjemy naszą ośmiornicę pod bieżącą wodą. Wykrawamy oczy oraz dzióbek (otwór gębowy) znajdujący się w wewnętrznej, centralnej części, od której odchodzą macki. W przypadku ośmiornicy świeżej należy również oczyścić dokładnie worek nad oczami, i dobrze go wypłukać.   Garnek, w którym zmieści się ośmiornica, napełniamy wodą do ok. 3/4 wysokości i doprowadzamy do wrzenia. Kiedy woda się gotuje sparzamy najpierw macki ośmiornicy trzykrotnie zanurzając je we wrzątku i wyciągając (w ten sposób macki się zawiną a mięso zahartuje i będzie bardziej delikatne po ugotowaniu) a następnie zanurzamy całą ośmiornicę. Wodę solimy i gotujemy na ogół ok. 20 - 30 minut, w zależności od wielkości ośmiornicy. Aby sprawdzić czy jest gotowa wbijajamy widelec w jedną z macek. Jeżeli wychodzi on z trudnością to należy kontynuować gotowanie przez kolejne 10 minut i znowu sprawdzić. Kiedy widelec wychodzi z łatwością, nasza ośmiornica jest gotowa. Pozostawiamy ją w garnku na ok. 15 minut a następnie wyjmujemy i studzimy na talerzu. Kiedy będzie jeszcze ciepława, kroimy ją na mniejsze kawałki. Teraz skrapiamy suto oliwą i posypujemy siekaną natką i pieprzem. Na tym etapie możemy dodać czosnek przeciśnięty przez praskę. Podajemy ośmiornicę razem z pokrojoną na ćwiartki cytryną, tak aby każdy mógł skropić ją wedle uznania. Ośmiornica polana sokiem z cytryny wcześniej, podczas przechowywaniu staje się nieco galaretowata.











piątek, 25 marca 2016

BIANCOMANGIARE - BIAŁY KREM

Jeżeli potrzebujecie eleganckiego i oryginalnego deseru, a nie macie zbyt wiele czasu, to proponuję abyście przygotowali biancomangiare. Jest to delikatny słodki krem zrobiony przede wszystkim z białych składników. Ten popularny sycylijski deser  ma  najprawdopodobniej arabskie korzenie. W przeszłości ( już w średniowieczu) nazwa ta nie odnosiła się do konkretnej potrawy, ale do białych składników z których była przygotowywana. Dotyczyło to zarówno dania robionego na słodko jak również na słono - z mięsem, słoniną, rybami  rozgotowanymi w mleku kozim, owczym bądź migdałowym. W okresie wielkiego postu mięso zastępowano zazwyczaj migdałami lub mięsem białych ryb. 
Dzisiaj jednak biancomangiare występuje jako słodkość i poza Sycylią można go skosztować również na Sardynii oraz w dolinie Aosty. Ja przygotowałam mój deser z mlekiem migdałowym, tak jak tradycyjnie robi się biancomangiare w okolicach Modiki. Jednak najczęściej występuje w wersji z mleka krowiego.




SKŁADNIKI:
(ok 6 - 7 porcji)

Mleko migdałowe
1 SZKLANKA MIGDAŁÓW
3 - 4 DAKTYLE
1,3 L WODY

Krem biancomangiare:
1 LITR MLEKA MIGDAŁOWEGO LUB KROWIEGO
120 G  CUKRU
100 G SKROBI KUKURYDZIANEJ 

Ponadto do podania:
GARŚĆ ŁUSKANYCH PISTACJI (opcjonalnie)
50 G CZEKOLADY 70 % KAKAO (opcjonalnie)
2 ŁYŻKI SKÓRKI POMARAŃCZOWEJ W SYROPIE
CYNAMON

PRZYGOTOWANIE:

Na początku musimy przygotować mleko migdałowe. Migdały zalewamy  dwoma szklankami (0,5 l) letniej wody i odstawiamy na ok. 6 godzin lub na noc. Po tym czasie odcedzamy migdały i wrzucamy do blendera. Dodajemy wypestkowane daktyle, 900 ml wody pitnej i miksujemy wszystko przez kilka minut.
Przygotowujemy duży dzbanek z sitkiem dodatkowo wyłożonym gazą lub czystą lnianą ściereczką (ja wolę ściereczkę). Teraz przecedzamy powoli nasze mleko, pomagając sobie łyżką, tak aby na sitku pozostała gęsta migdałowa papka a większość mleka odciekła do dzbanka. Na końcu, ręcznie, wyciskamy dokładnie ściereczkę lub gazę, w której została  migdałowa papka, tak aby pozyskać resztę mleka. Otrzymamy  ok. 1 litra mleka.

Teraz przygotujemy nasz krem. Skrobię mieszamy z kilkoma łyżkami mleka, aby się rozpuściła. Mleko wlewamy do rondla z grubym dnem, dodajemy cukier i mieszamy aż się rozpuści. Następnie dodajemy skrobię i wszystko podgrzewamy na średnim ogniu, cały czas mieszając. Kiedy krem zgęstnieje i zacznie się gotować, zdejmujemy rondel z ognia. Lekko przestudzony  krem możemy przelać do foremki , keksówki wyłożonej przejrzystą folią, lub  pojedynczych foremek do sufletów, albo po prostu do miseczek, w których będziemy serwować deser. Kiedy krem przestygnie, wkładamy go do lodówki , żeby się wychłodził.


Aby wyjąc krem z foremek, zanurzyłam każdą foremkę na chwilę w miseczce z gorącą wodą i pomogłam sobie cieniutką płaską szpatułką. Jeżeli używacie keksówki jako foremki, to wystarczy wyciągnąć schłodzony blok kremowy razem z folią. Odwinąć folię i pokroić cienkim, ostrym nożem na plastry grubości ok. 1,5 do 2 cm.
Przed podaniem oprószamy krem odrobiną cynamonu oraz posypujemy każdą porcję skórką pomarańczową i siekanymi pistacjami lub skórką i wiórkami z czekolady.






sobota, 23 sierpnia 2014

CAPONATA DI MELANZANE - CAPONATA Z BAKŁAŻANÓW

Caponata to bardzo wygodne danie. Latem podaję ją często na obiad, na szybko i przede wszystkim na zimno. Kiedy temperatura na termometrze pokazuje ponad 30 stopni w cieniu, to dania na ciepło przyprawiają mnie o ból głowy. 
Jest to mix smażonych lub pieczonych warzyw podanych w pomidorowym, słodko - kwaśnym sosie. Na Sycylii istnieje wiele wariantów caponaty, moja jest mieszanką wersji z Palermo i Katanii, z rzadko spotykanym dodatkiem rodzynek.
Może być daniem głównym, podana po prostu z chlebem, lub serwowana jako przystawka  albo dodatek do głównego dania.
Danie należy do tzw. kuchni ubogiej (cucina povera), kuchni wiejskiej, a jej historia nie jest do końca udokumentowana. Uważa się, że caponata została stworzona jako zamiennik wykwintnego dania na bazie ryby nazywanej na Sycylii "cappone" (wł.lampuga czyli koryfena). Uboga część społeczeństwa, nie mogąc pozwolić sobie na tak drogi i wykwintny zakup jakim była owa ryba, opracowała przepis wykorzystując "warzywne bogactwo" sycylijskiej ziemi.




SKŁADNIKI:
(4 - 5 porcji)

2 BAKŁAŻANY ŚREDNIEJ WIELKOŚCI
1 NIEDUŻA PAPRYKA ŻÓŁTA  LUB CZERWONA
1,5 ŚREDNIEJ CEBULI
1-2 ŁODYGI SELERA NACIOWEGO
1 PUSZKA (400 G) POMIDORÓW
GARŚĆ KAPARÓW Z ZALEWY, ODSĄCZONYCH
LUB
KAPARÓW W SOLI, OPŁUKANYCH NA SITKU, POD BIERZĄCĄ WODĄ
100 G OLIWEK ZIELONYCH WYDRYLOWANYCH
2 ŁYŻKI ORZESZKÓW PINIOWYCH
2 ŁYŻKI RODZYNEK
2-3 ŁYŻKI CZERWONEGO OCTU WINNEGO
1,5 ŁYŻKI CUKRU
SÓL I PIEPRZ
OLIWA

PRZYGOTOWANIE: 

Warzywa dokładnie myjemy. Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni C (bez termoobiegu). 
Bakłażany kroimy w większą i w miarę możliwości równą kostkę (ok. 3x3 cm), skrapiamy je w misce oliwą, lekko solimy i dokładnie mieszamy tak, aby każdy kawałek był lekko naoliwiony. Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, rozkładamy na niej, na płasko bakłażany i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Na początek, na ok. 10 - 15 minut.
Paprykę czyścimy z nasion i kroimy w cienkie (ok. 0,5 cm) i niezbyt długie paseczki (ok. 3 - 4 cm). Tak samo jak bakłażany, skrapiamy oliwą i solimy, mieszamy, wykładamy na drugą blachę, lub inną foremkę wyłożoną papierem, odstawiamy na bok.
Kontrolujemy bakłażany, mieszamy, jeżeli będą w miarę miękkie (nie powinny być zbyt chrupiące ale też nie powinny się rozpadać na kremową masę) włączamy grill i wkładamy pod niego naszą blachę z bakłażanami na ok. 5 minut tak aby zewnętrzna warstwa się zrumieniła. Po 3 minutach możemy całość przemieszać.
W ten sam sposób postępujemy z papryką, podpiekamy aż dobrze zmięknie a następnie zrumieniamy pod grillem.
Cebulę oraz selera naciowego siekamy w drobną kosteczkę, oliwki kroimy na mniejsze kawałki lub ćwiartki, rodzynki (jeżeli są duże to siekamy na mniejsze kawałeczki, powiedzmy wielkości kaparów) namaczamy kilka minut w ciepłej wodzie. 
Na dużej patelni rozgrzewamy 2 - 3 łyżki oliwy, wrzucamy cebulę, lekko solimy i smażymy na niedużym ogniu przez ok. 2 - 3 minuty, dodajemy posiekanego selera, mieszamy, przykrywamy i dusimy ok. 7 do 10 minut. Po tym czasie dodajemy orzeszki piniowe, kapary, oliwki oraz odsączone rodzynki. Mieszamy dokładnie. Pomidory z puszki drobno siekamy lub miksujemy blenderem i dodajemy do warzyw na patelni. Dusimy jeszcze ok. 5 minut wszystko razem. Na końcu dodajemy do całości upieczoną paprykę oraz bakłażany i dokładnie, ale delikatnie mieszamy. 
Ocet mieszamy z cukrem. Zwiększamy ogień pod patelnią, wlewamy ocet, mieszamy delikatnie. Odparowujemy przez ok. 1 minutę, a następnie odstawiamy caponatę do wystygnięcia.






Dieta ŚródziemnomorskaLato w pełni!Warzywa psiankowate 2014

piątek, 20 czerwca 2014

FARINATA - WŁOSKI PLACEK

Farinata to typowe danie z kuchni liguryjskiej, najczęściej można ją spotkać w Genui - występuje tutaj pod nazwą fainà. Występuje również w innych regionach Włoch, na Lazurowym Wybrzeżu, w Giblartarze, a dzięki emigrantom nawet w Urugwaju i Argentynie. Jednak w każdym z tych miejsc farinata przybiera inną nazwę. Na wybrzeżu toskańskim występuje jako cecina lub torta di ceci, w Piemoncie, w okolicach Alessandrii jako bela cauda, a we Francji, a dokładniej w okolicach Nicei,  jako socca. 
Jest to placek, przypominający tartę, przygotowany z bardzo prostych i tanich składników - mąki z cicierzycy, wody, oliwy i soli. Jest to danie tzw. kuchni ubogiej (cucina povera) i może być zamiennikiem dla pieczywa. Według tradycji, farinata powinna być pieczona w piecu opalanym drewnem.
W domu przygotowanie prawdziwej farinaty  to nie lada wyzwanie, dlatego ważne jest aby rzadkie ciasto było włożone do bardzo dobrze nagrzanego piekarnika. To właśnie w tej wysokiej temperaturze tkwi sekret chrupiącej skorupki na wierzchu i miękkiego ale zwartego wnętrza.

Korzenie farinaty sięgają czasów okupacji Genui przez wojska rzymskie, kiedy to żołnierze, aby tanio i szybko zaspokoić głód, przygotowywali sobie danie z mąki z ciecierzycy i wody. Piekli tę mieszankę w gorącym słońcu, nawet na własnych tarczach. 

Najprostsza wersja farinaty ma tylko sól i pieprz, popularna jest również farinata z rozmarynem, dymką lub cebulą. Można ją zaraz po upieczeniu posmarować serkiem stracchino czy gorgonzolą.
W pozostałych regionach Włoch, w tym również na Sycylii, można spotkać dania zbliżone do farinaty, ale przygotowane ze zwykłej mąki pszennej.
 
Ja przygotowałam farinatę z cebulą i rozmarynem i wyszło pysznie.






SKŁADNIKI:

200 G  MĄKI Z CIECIERZYCY
600 ML WODY
OLIWA Z OLIWEK 60 ML (OK. 4 ŁYŻKI) + 30 ML DO BLACHY
OK 1/2 ŁYŻECZKI SOLI, ŚWIEŻO MIELONY CZARNY PIEPRZ
1 CEBULA
GAŁĄZKA ŚWIEŻEGO ROZMARYNU

PRZYGOTOWANIE:

Mąkę przesiewamy do miski, robimy  na środku zagłębienie, wlewamy po trochu wodę i mieszamy dokładnie za każdym razem, najlepeij trzepaczką, tak, aby nie powstały grudki. Czynność tę powtarzamy, aż do wmieszania całej wody. Tak przygotowaną mieszankę przykrywamy i odstawiamy na bok, na minimum 4-5 godzin, nawet do 10 godzin. Po tym czasie na wierzchu zapewne pojawi się biała pianka, ściągamy ją łyżką cedzakową.
Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni C ( bez termoobiegu ).
Do ciasta dodajemy sól oraz 60 ml oliwy z oliwek i dokładnie mieszamy. 
Cebulę obieramy i kroimy w cieniutkie półplasterki, lekko solimy i mieszamy. Listki rozmarynu siekamy drobniej. Wszystko mieszamy razem i skrapiamy odrobiną oliwy.
Na okrągłą formę do tarty (średnica ok. 30 cm, według tradycji forma powinna być miedziana lub aluminiowa) wylewamy 30 ml oliwy i poruszamy foremką tak aby równomiernie pokryła całe dno. Na środek wlewamy ciasto z ciecierzycy, możemy lekko poruszać formą tak, aby ciasto równomiernie pokryło dno. Część oliwy z formy powinna wypłynąć po bokach na wierzch ciasta, to normalne. Posypujemy naszą farinatę cebulą i rozmarynem. Wkładamy do nagrzanego piekarnika. Po ok. 30 minutach powinna nabrać ładnego złotego koloru. Przełączamy na opcję grill i czekamy aż zrumieni się do barwy złoto - brązowej (orzechowej). Wszystko zależy od waszego piekarnika, ale myślę, że  średnio nie dłużej niż 10 minut.
Gorącą farinatę posypujemy świeżo mielonym piprzem, kroimy na kawałki i natychmiast serwujemy.
Bardzo smaczna jest z kolorową sałatą z sosem vinaigret.

  


   
Wykorzystaj mąkę z ciecierzycy

czwartek, 12 czerwca 2014

PANELLE - PLACUSZKI Z CIECIERZYCY

Już dawno obiecane, wreszcie mam chwilę czasu, żeby troszkę posmażyć.
Mąka z ciecierzycy, woda, trochę soli i pieprzu oraz natka. Proste i smakowite, bez glutenu...
Panelle to jedno z tradycyjnych dań ulicy czyli cibo da strada, pochodzące z Palermo. Serwowane są najczęściej jako Pane e Panelle, czyli po prostu w przekrojonej na pół swieżej bułce (z ziarnem sezamowym na wierzchu). Można ich spróbować w przyulicznych kioskach, a także lokalach nazywanych tutaj rosticceria i friggitoria (smażalnia), oraz w niektórych barach. Wybierając restaurację lub pizzerię możecie również skosztować panelle ponieważ są tradycyjnym elementem powszechnie lubianej  przystawki  misto caldo (razem z arancinette, crocchè i frytkami).



SKŁADNIKI:

250 G MĄKI Z CIECIERZYCY
750 ML ZIMNEJ WODY
OLIWA LUB OLEJ DO SMAŻENIA OK 1 LITR
1 ŁYŻECZKA SOLI
1/2 ŁYŻECZKI PIEPRZU
OK. 1 ŁYŻKA NATKI PIETRUSZKI 
CYTRYNA DO POKROPIENIA

PRZYGOTOWANIE:

Przygotowujemy foremkę keksówkę, lekko natłuszczamy i wykładamy papierem do pieczenia tak, aby wystawał kilka centymetrów ponad foremkę ( będzie łatwiej nam wyjąć zastygnięty blok z ciecierzycy).
Natkę pietruszki drobniutko siekamy.
Przygotowujemy również rondel z grubym dnem, o średnicy 20-24 cm, najlepiej z nieprzywierającą powłoką. Wlewamy do niego zimną wodę, a następnie przesiewamy partiami mąkę z ciecierzycy i bardzo dokładnie mieszamy za każdym razem tak, aby nie powstały grudki (czynność tę najlepiej wykonywać ręczną trzepaczką).
Kiedy już wmieszamy całą mąkę, stawiamy rondel na średnim ogniu, dodajemy sól i pieprz. Podgrzewamy cały czas mieszając, aby nie powstały grudki. Masa będzie robiła się coraz gęściejsza i coraz trudniejsza do mieszania. Gotujemy ją ok 35 minut cały czas mieszając a kiedy puści pierwsze bąble, zmniejszamy ogień i nie przerywając mieszania, gotujemy jeszcze ok. 10-12 minut.



Po tym czasie zdejmujemy rondel z ognia, dodajemy posiekaną natkę i dokładnie mieszamy. Przekładamy masę do wcześniej przygotowanej keksówki, dokładnie rozprowadzamy, ugniatamy na równo, odstawiamy do wystygnięcia a potem jeszcze na jakiś czas do lodówki, ok. 1 godz.
Oliwę lub olej podgrzewamy do ok. 180 stopni C .
Wyjmujemy powstały blok z  foremki i ostrym nożem kroimy na plasterki o grubości ok. 0,5 cm
Smażymy w głębokim tłuszczu na złoty kolor.
Kiedy panelle nabiorą już koloru, wyjmujemy z oleju i odsączamy na ręczniku papierowym.
Lekko solimy i od razu serwujemy. Opcjonalnie podajemy również cząstki cytryny do pokropienia.





Wykorzystaj mąkę z ciecierzycy

poniedziałek, 9 czerwca 2014

MERINGATA CON COULIS DI FRAGOLE czyli LODOWY TORT BEZOWY Z SOSEM TRUSKAWKOWYM

Latem nasz dom zapełnia sie gośćmi. Jedni zatrzymują się jedynie na relaksującą kolację na tarasie, inni na dłużej, na wakacje. W tym okresie, moje zamrażalniki zapełniają się waniliowym semifreddo na francuskiej bezie, które często serwuję na deser, polane sosem z truskawek. Sos truskawkowy doskonale przełamuje słodycz bezy i semifreddo oraz sprawia, że całość smakuje odświeżająco, w sam raz na lato.
Przepis jest autorstwa popularnego we Włoszech szefa - cukiernika Maurizio Santina, w wersji oryginalnej serwowany z  sosem z gorzkiej czekolady, ale upalne sycylijskie lato zachęciło mnie to eksperymentowania z owocami. Doskonale smakuje również z sosem z owoców leśnych lub malin.




SKŁADNIKI:
(tortownica ok. 23 cm)
BEZA FRANCUSKA:
140 G BIAŁEK (OK. 4 BIAŁKA)
140 G MIAŁKIEGO CUKRU
140 G CUKRU PUDRU
SEMIFREDDO WANILIOWE:
4 ŻÓŁTKA
100 G MIAŁKIEGO CUKRU
100 ML PEŁNEGO MLEKA
1 LASKA WANILII
300 ML ŚMIETANY KREMÓWKI (30 - 36 %TŁUSZCZU)
SOS TRUSKAWKOWY:
400 G TRUSKAWEK(MOGĄ BYĆ MROŻONE)

PRZYGOTOWANIE:

Piekarnik rozgrzewamy do 120 stopni C (bez termoobiegu).
Blachę z piekarnika wykładamy papierem do pieczenia, na środku odrysowujemy krążek o średnicy dna tortownicy (tej samej, którą później wykorzystamy do mrożenia naszego deseru). Wewnątrz wyrysowanej formy będziemy układać masę z białek.
Białka ubijamy na prawie sztywną pianę, a następnie po trochu dodajemy cukier miałki i kontynuujemy ubijanie, aż do wmieszania całych 140 g cukru miałkiego.
Powinna powstać sztywna i błyszcząca masa. Cukier przesiewamy przez sitko, a następnie dodajemy powoli do ubitych białek i delikatnie mieszamy tak aby wszystkie składniki się połączyły.
4-5 czubatych łyżek masy z białek rozprowadzamy w miarę równomiernie w środku odrysowanej wcześniej formy pozostawiając dookoła mniej więcej 1 cm od narysowanej krawędzi.
Resztę masy przy pomocy szprycy lub małą łyżeczką układamy dookoła okrągłej bezy, zachowując ok 1 cm odstępy między ymałymi bezami.
Blachę wkładamy do piekarnika zostawiając lekko uchylone drzwiczki i pieczemy przez ok 40 minut. po tym czasie małe bezy powinny być już upieczone, lekko spękane na wierzchu i chrupiące. Zdejmujemy je z blachy i kontynuujemy pieczenie dużej bezy przez ok. 30 minut. Piekarnik pozozstaje przez cały czas lekko uchylony. Beza powinna mieć kremowy kolor i być lekko spękana na wierzchu. Wyłączamy piekarnik i pozoztawiamy do całkowitego wystudzenia.
Semifreddo: żółtka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Wanilię rozcinamy wzdłuż i wyskrobujemy nożykiem nasionka, dodajemy do mleka i całość doprowadzamy do wrzenia. Gorące mleko dodajemy powoli do żółtek kontynuując ubijanie. Powstałą masę wlewamy do garnka z grubym dnem i podgrzewamy na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając (najlepiej trzepaczką), aż masa zacznie gęstnieć. Gorącą, puszystą masę zdejmujemy z ognia, wlewamy do miski i kontynuujemy ubijanie na średnich obrotach aż do wystygnięcia (aby masa szybciej wystygła możemy trzymać miskę w zimnej kąpieli wodnej).



Śmietanę ubijamy na prawie sztywno i delikatnie mieszamy z masą jajeczną.
Ścianki tortownicy wykładamy papierem do pieczenia tak, aby nieco wystawał poza krawędź. Na dnie tortownicy układamy spód bezowy, wlewamy masę z jajek i bitej śmietany i dekorujemy małymi bezami. Wstawiamy do zamrażalnika na minimum 8 godzin, najlepiej na całą noc.
Sos: Truskawki miksujemy dokładnie blenderem, a następnie przecieramy przez sitko. W ten sposób powstanie nam gładki sos bez malutkich pestek.
Każdy kawałek przed podaniem polewamy sosem z truskawek.






Dania na zimno - czyli co jeść w upalne dniLody, lody dla ochłody